środa, 20 lutego 2013

Marzeniem zwie się Tajlandia.

        Moim największym marzeniem dotyczącym podróż jest (pomijając podróż dookoła świata) odwiedzenie Tajlandii. Gdy patrzę na przeróżne fotografie z tamtego kraju po prostu marzę, aby tam się znaleźć. Olśniewające połączenie piękna krajobrazu, przynoszące natchnienie buddyjskich świątyń, pozbawionych wszelkiego natręctwa gościnności oraz magicznych ruin upadłych królestw. Wśród wzgórz pokrytych stupami, wysp na Morzu Andamańskim, w tętniejącym życiem Bangkoku każdy znajdzie coś dla siebie. :)

     Pływające ogrody w Bangkoku są wielką atrakcją. Nazywany tajlandzką Bangkok słusznie zasłużył na to miano, o czym można się przekonać zwiedzając pływające ogrody czy też targi na wodzie. Po rzece i po klongach pływa setki handlarzy oferując świeże produkty, takie jak tropikalne owoce czy warzywa.
     Wielki, zajmujący ponad 50 000 m/2 Klasztor Wat Suthat został zbudowany na początku 19. wieku na polecenie króla Ramy I. Budowa tego kompleksu trwała około 27 lat.
      Najpiękniejszym miejscem na małej, malowniczej, bajecznej wprost wyspie Ko Phi Phi jest obszar chroniony Phi Phi znajdujący się na trudno dostępnym podgórzu, na które można dostać się jedynie łodzią.